od wymiany rozrządu w moim passacie 1Z zrobiłem juz okolo 4 tys/km czyli niewiele ale jako że jestem gapa(całe szczęście) nie pomyślełem o wymianie pompy wodnej, pompa zaczęła skwierczeć na zimnym motorku niemiłosoernie, a że ja lubie mieć wszystko dopięte na ostatni guzik zakupiłem nową pompę i zostawiłem samochód u zaprzyjaźnionego mechanika. Następnego dnia śmigam ochoczo po odbiór auta, widzę stoi na placu, mysle zrobione ale hola hola, mechanior mówi że odkrył jakiegoś niezłego ZONKA, i w tym miejscu przestało być śmiesznie.
Okazało się że podczas wymiany pompy zaciekawiły go dziwne czarne "wióry" przy obudowie rozrządu, dało mu to do myślenia i odkręcił obudowe. pasek rozrządu był częściowo zsunięty z koła pompy wtryskowej, częsć zsunięta była wytarta o brzegi napinacza i obudowę, pasek był zgrzany, małe kawałki paska możne było zauważyć miedzy zębami kół, jednym słowem godziny(a moze minuty) pracy motorka były policzone.
Krutko myślac zadzwoniłem do gościa który wymieniał ten pasek kilka miesięcy temu, a że chłopak siedzi w tdikach od dawna, od razu wiedział o co chodzi. Kazał sprawdzić czy na pompie wtryskowej nie ma luzu przypadkiem, sprawdziliśmy i był bardzo niewielki luz. Po krotkich konsultacjach zdecydowaliśmy się na wzięcie samochodu na hol i zaciągnięcie tam gdzie podobno najlepiej w lublinie naprawiają pompy czyli do "wolinskiego".
Diagnoza brzmiała: wyrobione tylejki na wałku pompy wtryskowej(po zdjeciu paska okazało się że na prawdę były sporo wyrobione).
koszta:
demontaż i montaż pompy - 150zł
wymiana tulejek razem z uszczelnieniem, tulejkami i ustawieniem - 450zł
nowy pasek(tym razem bosch) - 100zł
Samochód tego samego dnia był do odbioru i co mnie zdziwiło to to że odebrałem troche inny samochód, po wyjechaniu z warsztatu samochod calkiem inaczej sie zbiera niz przed naprawa bo ostatnio strasznie odczuwalna stała sie turbo dziura i auto przyspieszało niezle w waskim zakresie obrotow, dalej słabo. Podczas odbioru samochodu zauważyłem zdjętą zaślepkę gniazda diagnostycznego czyli coś grzebali i wydaje mi sie że dopiero teraz auto jest dobrze ustawione.
Po tej przygodzie poczulem sie troche glupio ponieważ zawsze staram sie zeby w samochodzi wszystko banglalo jak trzeba, słucham, ogłądam, macam, co trzeba wymieniam, za rozrząd dałbym sobie głowę(nie nie ptaka bym nie dał) uciąć że jest ok, a tu taka niespodzianka. Oczywiście zrobiłem małe fotostory ale nie mam mozliwości wklejenie zdjęć odobiście i poprosze richiego, niebawem powinny sie ukazać.